Podróże transatlantyckie i międzykontynentalne kojarzą się zazwyczaj z drogimi biletami lotniczymi lub luksusowymi, niedostępnymi cenowo rejsami, jednak istnieje legalny i niezwykle opłacalny sposób na spędzenie nawet dwóch lub trzech tygodni na morzu za ułamek standardowej stawki. Szansą na tak budżetowe podróżowanie są rejsy pozycjonujące (ang. repositioning cruises), czyli rejsy w jedną stronę, organizowane w momentach, gdy armatorzy zmieniają rejony operowania swoich statków ze względu na kończący się sezon turystyczny. Ponieważ głównym celem linii jest fizyczne przemieszczenie jednostki, a nie zysk z biletów pasażerskich, ceny za dobę potrafią spaść do symbolicznych kwot, dlatego w tym arttykule wyjaśniamy specyfikę rejsów jednokierunkowych, analizujemy ich kalendarz oraz podpowiadamy, dla kogo taka formuła będzie idealna.

Czym dokładnie jest rejs pozycjonujący i kiedy się odbywa?

Statki wycieczkowe nie spędzają całego roku w jednym miejscu, lecz podążają za idealną pogodą i sezonami turystycznymi na świecie. Przykładowo, megastatki spędzają lato na Morzu Śródziemnym lub w Europie Północnej, ale zimą te rejony stają się zbyt chłodne na wakacje na plaży. Wtedy armatorzy przenoszą swoje floty w cieplejsze rejony globu – głównie na Karaiby, do Ameryki Południowej, Azji lub Zatoki Perskiej.

Moment, w którym statek musi pokonać trasę między dwoma zupełnie różnymi portami domowymi (np. z Genui do Miami), to właśnie rejs pozycjonujący. Odbywają się one dwa razy w roku w ramach bardzo przewidywalnych okien pogodowych. Wiosenna migracja (od marca do maja) to czas, kiedy statki wracają do Europy z rejonów zimowych. Z kolei jesienna migracja (od września do listopada) to wielki powrót jednostek na Karaiby lub do Ameryki Południowej. Ponieważ trasy te prowadzą przez pełny ocean i wymagają wielu dni nieprzerwanej żeglugi, linie rejsowe drastycznie obniżają ceny, aby zapełnić kabiny i zminimalizować koszty paliwa.

Specyfika życia na morzu: Dużo dni morskich i głęboki relaks

Decydując się na rejs pozycjonujący, trzeba mieć świadomość, że jego harmonogram drastycznie różni się od standardowego, tygodniowego rejsu po Morzu Śródziemnym, gdzie codziennie schodzi się na ląd w innym porcie. W przypadku rejsu transatlantyckiego trasa obejmuje zazwyczaj kilka portów początkowych w Europie (np. Civitavecchia, Marsylia, Madera), po czym statek wychodzi na pełny Ocean Atlantycki, gdzie spędza od 5 do 7 dni morskich z rzędu bez żadnego kontaktu z lądem, zmierzając w kierunku pierwszych wysp karaibskich.

Dla jednych pasażerów tak duża liczba dni na morzu (tzw. Sea Days) bywa monotonna, jednak dla miłośników prawdziwego odpoczynku i tradycyjnego klimatu morskiego to największa zaleta. To czas na całkowity cyfrowy detoks, nadrabianie zaległości czytelniczych, korzystanie z pokładowego Spa czy basenów bez tłumów charakterystycznych dla tradycyjnych rejsów. Armatorzy dbają o to, by pasażerowie się nie nudzili, organizując na pokładzie rozbudowane programy rozrywkowe, dodatkowe wykłady z astronomii czy historii, kursy językowe oraz codzienne maratony kinowe i teatralne.

Porównanie: Rejs standardowy kontra rejs pozycjonujący

Aby lepiej zrozumieć specyfikę tej formy podróżowania i ocenić, czy jest to oferta dla nas, warto zestawić ze sobą najważniejsze parametry obu typów podróży morskich:

Cecha rejsuStandardowy rejs tygodniowyRejs pozycjonujący (Transatlantyk)
Trasa i portyPętla (start i meta w tym samym porcie); intensywne zwiedzanie codziennie.W jedną stronę (Single Leg); mało portów, długie odcinki oceaniczne.
Czas trwaniaZazwyczaj 7 do 10 dni.Od 12 do nawet 21 dni w zależności od trasy.
Koszt za dobęŚrednio wysoki (płacisz za intensywny program i logistykę portową).Bardzo niski (często spadek ceny o 50-70% w przeliczeniu na dzień).
Logistyka powrotuProsta – wracasz autem z portu lub tanim lotem z tego samego miejsca.Skomplikowana – wymaga zakupu drogiego biletu lotniczego w jedną stronę z innego kontynentu.

Ukryte koszty i logistyka, o których musisz pamiętać

Niska cena wyjściowa samego rejsu pozycjonującego (która potrafi wynosić zaledwie 400–600 euro za dwutygodniowy rejs z pełnym wyżywieniem) bywa złudna, jeśli nie przeanalizuje się całkowitego budżetu wyprawy. Największym wyzwaniem logistycznym jest transport powrotny. Ponieważ rejs kończy się na innym kontynencie, musisz dokupić bilet lotniczy w jedną stronę (one-way ticket), które bywają niewiele tańsze lub wręcz droższe od tradycyjnych biletów powrotnych. Kluczem do sukcesu jest szukanie promocji u przewoźników transoceanicznych lub rezerwacja lotu z dużym wyprzedzeniem za punkty lojalnościowe linii lotniczych.

Drugim ważnym aspektem są opłaty serwisowe (tzw. Daily Gratuities lub napiwki dla załogi). Są one naliczane automatycznie za każdy dzień spędzony na statku i wynoszą średnio od 12 do 16 euro/dolarów za noc od osoby. Przy rejsie trwającym 18 dni, stała opłata serwisowa podniesie koszt wyjazdu o blisko 250 euro na osobę, niezależnie od promocyjnej ceny samego biletu. Mimo tych dodatkowych kosztów, ogólny bilans finansowy w przeliczeniu na dzień luksusowego życia z pełnym wyżywieniem, dostępem do teatrów i hoteli na oceanie wciąż pozostaje bezkonkurencyjny w stosunku do jakichkolwiek lądowych wakacji.

Zobacz również